Gospodarka á la PiS

Gospodarka á la PiS

Środki społecznego (czy na pewno?) przekazu obsesyjnie koncentrują swoją i naszą uwagę na takich zdarzeniach jak meandry kariery B. Misiewicza, demonstracyjne rezygnacje ze służby generałów i pułkowników czy kabaretowy strajk nauczycieli. Z największym szacunkiem dla wszystkich zainteresowanych, nie są to jednak zdarzenia decydujące o przyszłości naszej wspólnoty państwowej.

Na pewno natomiast na tę przyszłość wpływ znaczący ma to co dzieje się w polskiej gospodarce. A to co się w niej dzieje jest o wiele rzadziej komentowane. Tymczasem zaś, zaledwie po około półtorarocznych rządach Prawa i Sprawiedliwości, stan naszej gospodarki jest zgoła obiecujący. Spójrzmy na ogólnie dostępne dane.

W IV kwartale 2016 r. Polska miała najwyższy wzrost PKB wśród 10 największych gospodarek UE. Wzrost ten wyniósł 3,1% w stosunku do IV kwartału 2015 r. Wzrost polskiego PKB był następstwem popytu konsumpcyjnego i ożywieniem w niektórych sektorach gospodarki. W tym kontekście wymienia się: transport i gospodarkę magazynową (wzrost o 6,4% w relacji rok do roku), handel i naprawę samochodów (o 5,4%); przemysł (o 3,6%), działalność profesjonalną, naukową i techniczną (o 3,1%).

Sumarycznym tego skutkiem jest wzrost płac. W 2016 r. wyniósł on 4,4%. W czasach rządów PO-PSL płace wzrastały przeciętnie 2,3% rocznie.

Prognozy wzrostu na 2017 r. (po I kwartale) zostały podniesione przez większość instytucji, n. p. przez mBank z 3,4% do 4%, przez Pekao z 3% do 3,6%, przez Moody’s z 2,9% do 3,2%. Oznacza to optymistyczną ocenę sprawności polskiej gospodarki.

W 2016 r. deficyt liczony (metodologią UE) wyniósł 2,4% PKB i był najniższy od 9 lat. Dla porównania: w 2015 r. był na poziomie 2,6% PKB.

W 2016 r. koszt obsługi długu był niższy o 25% niż w 2013 r., w którym to roku księgowo zmniejszono poziom zadłużenia poprzez zabiegi na OFE (otwartych funduszach emerytalnych). W latach 2005-2007, w latach t. zw. pierwszego rządu PiS, średnioroczne tempo wzrostu zadłużenia państwowego długu publicznego wyniosło 6%. W latach 2007-2010, a więc w pierwszym okresie rządów PO-PSL, tempo to było dwukrotnie wyższe i wzrosło do 12%. Właśnie dlatego partacka koalicja PO-PSL w 2011 r. obniżyła składki do OFE, a później zlikwidowała portfel obligacji oraz wprowadziła dobrowolność zapisów do OFE. W ten sposób statystyki zadłużenia polepszono. Gdyby jednak nie zrobiono tych sztuczek to dług publiczny wzrósłby w latach 2007-2015 o 580 mld zł, z 527 mld zł do 1.107 mld zł.

Wzrost gospodarczy sprzyja oczywiście przychodom budżetu państwa, a obniżanie poziomu obsługi długu zwiększa możliwości prowadzenia aktywnej polityki gospodarczej (patrz n. p. obniżenie podatku CIT) i społecznej (patrz n. p. na realizowanie programu Rodzina 500+ czy programu bezpłatnych leków dla seniorów). W naszych realiach jednak ogromne znaczenie miało i ma powstrzymanie bandytki polegającej na okradania budżetu państwa z należnego mu podatku VAT i innych należności publicznych. W styczniu i lutym 2017 r. dochody budżetu państwa były wyższe o 4,8 mld zł w porównaniu z tym samym okresem w roku ubiegłym. To wzrost o prawie 26%.

W 2016 r. opozycja wypominała rządowi PiS osłabienie tempa inwestycji. Osłabienie to było skutkiem konieczności nadrabiania zaległości po rządach PO-PSL. Do końca 2016 r. musiały zostać rozliczone wszystkie środki unijne z perspektywy 2007-2013, czego poprzednicy nie zrobili na czas. W listopadzie 2015 r. prawie 40 mld zł z funduszy unijnych wciąż nie było rozliczonych z KE. Gdyby nie zdecydowane działania rządu PiS prawie 40 mld zł przyznanych Polsce na lata 2007-2013 po prostu przepadłoby. Ten etap rząd Beaty Szydło ma za sobą. Do 31 marca 2017 r. podpisano z beneficjentami blisko 14,5 tys. umów o dofinansowanie z udziałem środków UE w wysokości 88,7 mld zł, co stanowi 29% alokacji. W pierwszym kwartale b. r. certyfikowano w KE 2,8 mld zł w ramach krajowych i regionalnych programów operacyjnych, co stanowi 107,4% celu wydatkowania na ten kwartał.

Swoistym testem stanu polskiej gospodarki są wyniki spółek Skarbu Państwa (SSP). W spółkach tych nastąpiła poprawa wyników w relacji rok do roku oraz zwiększenie wartości rynkowej spółek od października 2015 r. do marca 2017 r. Przykładowo, wartość PKO BP S. A. wzrosła w tym okresie o 11%, a GPW S. A. o 12%. Zyski tych spółek w okresie 2015-2016 wzrosły odpowiednio o 19% i 8%. Średnia rentowność sprzedaży 150 SSP, przejętych w nadzór właścicielski ministra rozwoju i finansów, wynosi obecnie 17%. Ponad 90% z nich osiąga zyski, a wartość strat pozostałych stanowi tylko ok. 0,05% wyników całego portfela.

Polska gospodarka jest na dobrej drodze. Życzmy sobie nawzajem, by ten kurs utrzymać, a najlepiej, by na nim przyspieszyć.

Gospodarka á la PiS