Kolejna propozycja demontażu państwa

Kolejna propozycja demontażu państwa

Szefostwo PO zaproponowało – heroldem był przewodniczący tej partii – by władze samorządowe dużych polskich miasta zrealizowały zobowiązanie rządu PO-PSL i przyjęły emigrantów w ramach polityki relokacji, forsowanej przez Komisję Europejską. Herold twierdził, iż w tej sprawie rozmawiał z prezydentem Poznania.

Polityka odnosząca się do emigrantów czy do uchodźców to element polityki zagranicznej danego państwa. Polityka zagraniczna zaś to domena władz państwowych, czyli nie władz samorządowych. Propozycja PO i jej liderów jest zatem propozycją obliczoną na demontaż naszego państwa. Inaczej mówiąc, demontaż naszego państwa jest ofertą PO dla Polaków. I na tym można byłoby zakończyć komentarz do ostatniej propozycji PO.

Trzeba jednak pamiętać o niektórych choćby kontekstach. Nikt w Europie nie pomyślał o udzieleniu Polsce wsparcia, gdy przyjmowaliśmy kilkadziesiąt tysięcy emigrantów czeczeńskich. Komisję Europejską nie obchodziło i nie obchodzi to, że udzielamy gościny setkom tysięcy emigrantów ekonomicznych z Ukrainy i Białorusi. A ich liczba, zdaje się, sięga omal dwóch milionów.

Nie jest więc ważne to, że Polska w sposób naturalny realizuje własną politykę emigracyjną i uchodźczą, zgodną z prawem międzynarodowym i wartościami europejskimi. Nieważne jest to, że realizuje ją w dużym formacie, niespotykanym w ogromnej większości krajów europejskich. Ważne jest, że nie realizuje dyrektyw niemiecko-francusko-europejskich, które – jak wiemy – w konsekwencji zdestabilizują nasze państwo. Zapewne zresztą o ten efekt chodzi kierownikom Unii Europejskiej, która nie chce mieć w swych szeregach nowego mocnego partnera, którym może być Polska wraz z innymi krajami Europy środkowej.

Widać więc wyraźnie, iż propozycja PO i jej sztucznie uśmiechniętego herolda to nie eksces rozkapryszonego uczniaka, lecz zdeterminowany udział w działaniach wymierzonych przeciw interesom Polski. Opowiedzenie się za prowadzeniem przez samorządy własnej polityki zagranicznej, odrębnej niż polityka zagraniczna Państwa Polskiego, współdziałanie w tej sprawie z t. zw. elitami europejskimi, dążącymi do rozmontowania spoistości naszego państwa, można nazwać tylko zdradą.

I jeszcze jeden wątek. W związku z ostatnią propozycją Grzegorza Schetyny i liderów PO przypominają mi się ostrzeżenie niektórych analityków sprzed wielu lat co do polityki Unii i Komisji Europejskiej względem samorządów.

Otóż przed laty niektórzy analitycy dopatrywali się narzędzia do destabilizowania władz państwowych państw europejskich w priorytetowym traktowaniu władz regionalnych i samorządów lokalnych przez kierowników Unii Europejskiej. Nie można było bowiem w dostatecznym stopniu osłabić spoistości europejskich państw narodowych wprost, to można ją było osłabiać z flanki, poprzez preferencyjne traktowanie regionów w poszczególnych państwach oraz preferencyjne traktowanie samorządów lokalnych, czyli struktur wewnątrz-państwowych. Ten sposób myślenia tkwi u podstaw propozycji Grzegorza Schetyny oraz szefostwa PO.

W znanych mi dotąd komentarzach na temat propozycji PO dominuje ton zatroskanego pedagoga nad niestabilnym uczniakiem, który się miota i co rusz wymyśla coś innego, byleby tylko być prymusem. I choćby z tego powodu trudno traktować uczniaka poważnie. Nie podzielam tej optyki. Propozycja zdradziecka to propozycja zdradziecka. Zdrada to zdrada.

Kolejna propozycja demontażu państwa