Nietykalni plus totaliści, czyli bój o sądy

Nietykalni plus totaliści, czyli bój o sądy

W mijającym tygodniu byliśmy światkami gorszących zachowań posłów PO, PSL i N, czyli posłów-totalistów. Nie chodzi bynajmniej o obstrukcję, do której się uciekali, a więc o składanie w nieskończoność wniosków formalnych czy bezsensownych i liczonych na setki poprawek do projektu ustawy wniesionej przez posłów frakcji rządzącej. Chodzi o styl w jakim to robili, a przede wszystkim o agresję z jaką to robili. Poziom tej agresji był wyjątkowy. Totaliści, czyli posłowie spod chorągwi PO, PSL i N, agresywni są od dawna, ale tym razem byli rażąco agresywni.

Skąd to nasilenie agresji? Dlaczego została ona nagle stonowana ostatniego dnia minionego posiedzenia Sejmu?

Agresja totalistów jest – moim zdaniem – stosowana świadomie jako metoda odwracania uwagi od istoty rzeczy, co w trybie debaty merytorycznej byłoby o wiele trudniejsze, a może nawet niemożliwe. Agresja służy zasugerowaniu, że oto teraz właśnie dzieje się coś złego, coś strasznego, na co trzeba odpowiedzieć agresją, bo nie ma innego wyjścia. Jeśli zaś stwarza się wrażenie, że teraz jest źle, to znaczy, że poprzednio było lepiej. Poprzednio, t. zn. przed powołaniem rządu PiS, czyli wtedy, gdy nie zmieniano stosunków w naszej polskiej wspólnocie państwowej. Gdy zatem obecnie PiS, formacja rządząca, naprawia naszą wspólnotę, jest gorzej. W ten sposób totaliści, używając agresji, a przez to odwołując się do emocji, zwiększają szansę na to, że mniejsza będzie skłonność obywateli do refleksji nad przyczynami konieczności zmian. W tym przypadku przyczynami konieczności reformy polskiego sądownictwa.

Totaliści wybrali taką właśnie socjotechnikę, zresztą dobrze znaną.

Po półtora roku rządów PiS nikt nie może mieć cienia wątpliwości, że moja formacja realnie dąży w interesie obywateli do zmiany stosunków społecznych w naszym państwie. Choć to oczywiste, przykładowo przypomnę wdrożone już inicjatywy na rzecz obywateli i naszej wspólnoty państwowej: powszechne wsparcie dla rodzin, budowa na dużą skalę brakujących mieszkań czynszowych, darmowe leki dla seniorów, podniesienie minimalnej płacy i minimalnej emerytury, ochrona ziemi rolniczej przed spekulacją, stworzenie nowego i brakującego rodzaju sił zbrojnych przeznaczonego do obrony terytorialnej, odbudowa potencjału wytwórczego naszej wspólnoty… Długo można byłoby wymieniać.

Owe formatowanie na nowo naszego państwa w interesie obywateli i w naszym wspólnym interesie odbywa się oczywiście kosztem tych, którzy korzystali na dotychczasowym zorganizowaniu państwa. Na reformowaniu państwa tracą uprzywilejowani, czyli możni i wpływowi. Można ich nazwać wymownie nietykalnymi. A owi nietykalni byli w dotychczasowej Polsce (póki co, są dotąd) ubezpieczeni odwodem w postaci części wymiaru sprawiedliwości, mianowicie części dyspozycyjnej względem nich. Bez tej części wymiaru sprawiedliwości i aparatu skarbowego – części dyspozycyjnej względem nietykalnych, czyli względem środowisk uprzywilejowanych – ich interesy nie byłby bezpieczne.

Kto ma wątpliwości, nich przypomni sobie choćby najgłośniejsze afery ostatnich lat, na które instytucje wymiaru sprawiedliwości nie reagowały odpowiednio albo w ogóle. Przypomnę wybiórczo: afery lichwiarskie (m. in. firm Finroyal i Amber Gold), wyłudzanie bezcennych nieruchomości (afera warszawska, afera t. zw. testamentowa w Poznaniu), przejmowanie nieruchomości niezabudowanych dzięki uprzywilejowanemu dostępowi do informacji o ich przyszłej wartości (zjawisko nierzadkie w samorządach), t. zw. karuzele VAT… Znowu można byłoby długo wyliczać. A przecież to co wiadomo opinii publicznej, w tym także mi, to ledwie wierzchołek góry lodowej. Wierzchołek, bo dotyczy przypadków o dużej skali, a więc trudnej do ukrycia.

Interesy nietykalnych musiały być ubezpieczane dyspozycyjną częścią państwowego aparatu wymiaru sprawiedliwości. A tej mniejszościowej części wymiaru sprawiedliwości nie można ochronić inaczej niż poprzez ochronę status quo w całym aparacie sprawiedliwości.

Tymczasem już nastąpiły wyłomy bolesne dla nietykalnych, dla uprzywilejowanych. Reformę instytucji celno-podatkowych już dokonano i to z widocznym dobrym skutkiem. Prokuraturę też po części zreformowano. I tego już nie da się odwrócić. Ale sądownictwa dotąd nie tknięto. Nie tknięto go w ogóle przez minione 28 lat.

Sądownictwo to ostatni instytucjonalny bastion chronienia interesów nietykalnych. Trzeba powtórzyć: oczywiście nie wszyscy sędziowie i nie ich większość brała i bierze udział w ochronie patologicznego systemu III RP. Wprost przeciwnie, można sądzić, iż mniejszość uczestniczyła i uczestniczy w nadużywaniu polskiego aparatu sprawiedliwości dla ochrony interesów i pozycji możnych i wpływowych. Do tego celu ta mniejszość wystarczy. Ale może być ona ochroniona tylko poprzez obronę status quo całego sądownictwa.

Dlatego polityczna reprezentacja nietykalnych, a więc totaliści (PO-PSL-N), staje na głowie i ucieka się do każdej metody, by obronić przed zmianami ten ostatni instytucjonalny bastion uprzywilejowania. Nawiasem mówiąc, totaliści mogą w tym niszczycielskim dziele liczyć na pomoc zagranicy, bo przecież korporacje międzynarodowe korzystały (i korzystają) z patologii wysysania krwi z naszej gospodarki.

Zapytać można: o ochronę interesów jakiej skali tu mowa? Generalne szacunki są powszechnie znane. Problem w tym, że ogromna większość obywateli nie wiąże ich ze swoim codziennym bytem. Ostatni minister finansów rządu PO-PSL, bodaj we wrześniu 2015 r., poinformował oficjalnie, że coroczny ubytek dochodów budżetu państwa z tytułu wyłudzania podatku VAT wynosi nie mniej niż 40 mld zł. Aby uzmysłowić sobie skalę tylko tego corocznego ubytku trzeba wiedzieć na przykład, że wielkość corocznych wydatków budżetu państwa w sześcioleciu 2010-2015 to rząd wielkości 300-330 mld zł. Ubytek więc wynosił ok. 12%-13% rocznie. Niech każdy ojciec i matka uświadomią sobie, że w każdym roku zabiera się im 12% rodzinnych przychodów netto. Policzcie Państwo co moglibyście za to zrobić dla swoich gospodarstwach domowych. Zachęcam do policzenia z ołówkiem w ręku. Wynik zrobi wrażenie. Albo porównajmy kradzież 40 mld zł z budżetu państwa z wydatkami na powszechnie doceniany program Rodzina 500+. W tym roku wyniosą one zapewne 24-25 mld zł. Kradzież 40 mld zł to blisko dwuletni koszt tego programu. Każdego roku traciliśmy możliwość realizacji programu takiego typu przez rok i 7-8 miesięcy.

Wyłudzanie podatku VAT to tylko jedna z form patologii w naszym państwie. Eksperci szacują, że corocznie budżet państwa był okradany na kwotę rzędu 80-100 mld zł. To ok. 25% wydatków w wymienionych latach. Ponowię pytanie: ojcze i matko, czy zgodzilibyście się na to, by zabierano wam 25% waszych domowych przychodów netto? Zachęcam raz jeszcze: policzcie z ołówkiem w ręku co byście stracili.

Taka to była globalna skala uprzywilejowanych interesów. Każdy przyzna, że nietykalni tracą bardzo dużo, niektórzy omal wszystko. Mają więc czego bronić po ćwierćwieczu rozpasanych preferencji i bezkarnej protekcji. Nie zrobią tego sami, robi to za nich polityczna reprezentacja, czyli totaliści. Na tym etapie bronią sądownictwa, a poprzez to tę część, która jest dyspozycyjna dla nietykalnych. Powtórzę: zmiany w sądownictwie to zmiany w ostatnim instytucjonalnym bastionie ich interesów. Tych interesów, które godzą wprost w nasze rodziny i w nasze państwo.

Z przedstawionej perspektywy totalny sprzeciw totalistów wobec reformowania naszego państwa staje się zrozumiały i tym bardziej niemożliwy do zaakceptowania.

Z tej perspektywy oceniając, nieco zaskakująca była zmiana zachowania totalistów końcowego dnia ostatniego posiedzenia Sejmu. Po demonstracyjnej agresywności z 18 i 19 lipca, po ekstremalnych ekscesach z nocy 19-20 lipca, totaliści stonowali swoje zachowania. Z jakiś czas pewnie ujawnią się powody tego kruczku. Póki co można zauważyć, iż agresja, także w wersji rozpaczliwej, bywa wyrazem bezradności i osamotnienia. Być może szczególne nasilenie agresji w trzeciej dekadzie lipca było następstwem zawodu z tytułu braku oczekiwanego wsparcia zewnętrznego. Być może więc stonowanie działań posłów-totalistów podczas ostatniego dnia posiedzenia Sejmu było rezultatem uzyskania dodatkowej pomocy z zewnątrz i związanych z tym instrukcji co do dalszego postępowania. Jak wiadomo, środowiska dążące do destrukcji tradycyjnych państw demokratycznych i do destrukcji tradycyjnej dla naszej cywilizacji obyczajowości znajdują wsparcie (nie tylko w naszym kraju) niektórych dużych międzynarodowych korporacji. To hipoteza prawdopodobna z powodów wyżej wyłuszczonych.

Totaliści zyskali być może dodatkową dawkę tlenu dla kontynuowania zaciekłej obrony status quo w polskich sądach, które – z przedstawionej perspektywy – można nazwać symbolicznie ostatnimi odwodami III RP. Totaliści będą w obronie nietykalnych prowadzić zacięty bój. Leży to oczywiście w ich własnym interesie. Totaliści są przecież polityczną reprezentacją uprzywilejowanych.

Nietykalni plus totaliści, czyli bój o sądy