RDTL i polityczna poprawność

RDTL i polityczna poprawność

Pod tym mało komu znanym skrótem – skrótem RDTL – kryje się określenie: „ratunkowy dostęp do technologii lekowej”. Tę potoczną nazwę nadano nowym przepisom, zaproponowanym przez rząd Beaty Szydło i uchwalonym kilka dni temu na 42. posiedzeniu Sejmu. Służą one temu, by ciężko chorującym pacjentom, którzy nie mogą dotąd korzystać z leków refundowanych, umożliwić to w określonych okolicznościach. Nie ma wątpliwości, że są to przepisy godne poparcia. Tym bardziej, iż wypełniają one lukę jaka powstała w 2011 r., czyli aż sześć lat temu, po zlikwidowaniu dwóch procedur: farmakologii niestandardowej oraz chemioterapii niestandardowej.

Kto udzielił, a kto nie udzielił poparcia ratunkowemu dostępowi do leków?

Za nowymi przepisami głosowali wszyscy obecni posłowie PiS (228), posłowie koła Wolni i Solidarni (3) i koła Republikanie (3) oraz marginesowa część klubu Kukiz’15 (4 spośród 30). Przeciwko głosowali omal wszyscy posłowie PO (130, jeden się wyłamał z tego bloku), wszyscy posłowie klubu N (24) i koła Unia Europejskich Demokratów (3), większość posłów PSL (10, a 3 się wstrzymało) oraz większość posłów klubu Kukiz’15 (21, zaś 5 wstrzymało się).
Zapewne każdy obywatel pomyśli, że głosowanie przeciwko ratunkowemu dostępowi do leków jest absurdalne. Skoro rozwiązanie takie jest pożądane i skoro rząd uznał, że jest możliwe jego sfinansowanie ze środków publicznych, to po co głosować przeciwko?
Otóż przeciw projektowi ustawy głosowali posłowie politycznie poprawni. Oczywiście politycznie poprawni w rozumieniu t. zw. elit europejskich.
Ratunkowy dostęp do leków, który jest rozszerzeniem mechanizmu refundacyjnego, wprowadzono – rzecz jasna – poprzez nowelizację istniejących ustaw. Są to: ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz późniejsza ustawa zmieniająca, ustawa – Prawo farmaceutyczne i ustawa o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Przy nowelizacjach ustaw prawie zawsze dokonuje się zmian przepisów nie tylko pod kątem celu głównego albo celów głównych, ale i zmian pobocznych. Rzecz w tym, by tych nowelizacji było jak najmniej. Tak też było i tym razem.
Oprócz wprowadzenia RDTL, nowelizacja wymienionych ustaw przewidywała m. in. racjonalizację wydatków publicznych ze środków będących w dyspozycji NFZ. Przykładowo: umożliwiła identyfikowanie świadczeń o skuteczności klinicznej nieudowodnionej lub o nieudokumentowanym bezpieczeństwie, a które generują bardzo wysokie koszty po stronie NFZ. Na tej samej zasadzie wprowadzono przepis nadający pigułce „dzień po” kategorię dostępności na receptę lekarską. Nawiasem mówiąc, obietnicę przypisania pigułce takiej kategorii złożył kilka lat temu wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL. Jednak później obietnicy tej nie dotrzymano pod naciskiem krajowych i międzynarodowych środowisk pro-aborcyjnych.
Ulegając takim właśnie naciskom, znaczna część posłów opozycji sejmowej zagłosowała nie tylko przeciwko temu jednemu przepisowi, ale i całej ustawie umożliwiającej ratunkowy dostęp do leków i wprowadzającej kolejne elementy racjonalizowania wydatków publicznych na ochronę zdrowia. Nie jest dziwne, że wśród politycznie poprawnych byli posłowie PO, PSL i N. Rozczarowuje jednak to, iż wśród politycznie poprawnych znalazło się wielu posłów klubu Kukiz’15. Wśród nich tak znani jak: przewodniczący klubu Paweł Kukiz, wiceprzewodniczący Grzegorz Długi, Marek Jakubiak i Agnieszka Ścigaj oraz wicemarszałek Stanisław Tyszka.
O wielu posłach Kukiz’15 można niestety powiedzieć: nie tacy oni niezależni, jak sami siebie postrzegają.

RDTL i polityczna poprawność