Siedmiu wspaniałych, czyli gremliny rozrabiają

Siedmiu wspaniałych, czyli gremliny rozrabiają

Siedmiu sędziów Sądu Najwyższego uchwaliło, że prezydenckie prawo łaski może być stosowane wyłącznie wobec prawomocnie skazanych. Nie może być zatem zastosowane wobec oskarżonych albo skazanych przed uprawomocnieniem się wyroku.

Zgodnie z art. 139 Konstytucji RP, „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu”. Tak więc prawo łaski (nie mylić z ułaskawieniem, jedną z form prawa łaski) jest konstytucyjnym i wyłącznym uprawnieniem prezydenta, ograniczonym przez ustawę zasadniczą tym tylko, że nie może zostać zastosowane wobec skazanych orzeczeniem Trybunału Stanu.

Podejmując uchwałę, „siedmiu wspaniałych” podjęło próbę wprowadzenia kolejnego ograniczenia. Sędziowie uznali, że mogą ustalać inne niż konstytucyjne ograniczenia na uprawnienia prezydenta. Siedmiu sędziów Sądu Najwyższego – a wraz z nimi władza sądownicza – uzurpuje sobie prawo do formowania relacji niezależnych od Konstytucji RP. Tym bardziej to ewidentne, iż Sąd Najwyższy nie jest powołany do interpretowania naszej Konstytucji, co wprost wynika z ustawy dedykowanej temu sądowi.

Innymi słowy: sędziowie rozrabiają. W słynnej serii filmów niewinne zwierzątko przemienia się w złowieszcze gremliny demolujące otoczenie. Tak samo prawomyślni (przynajmniej de nomine) sędziowie przemienili się w komisarzy demolujących polską demokrację. I nie można powiedzieć, iż chodzi o demolkę tylko w jednym aspekcie, w aspekcie jednego konstytucyjnego uprawnienia prezydenta. Przypomnijmy sobie co wygadywali koledzy tych „siedmiu wspaniałych” na niedawnym t. zw. kongresie prawników. Postulowali tworzenie alternatywnego systemu prawnego i formowanie państwa równoległego, konstruowanych poprzez orzeczenia sędziów.

Te surowe oceny z pewnością nie dotyczą wszystkich sędziów. Zapewne znacząca większość spośród nich chce po prostu wykonywać swój zawód w ramach systemu naszego demokratycznego państwa. I z pewnością nie jest zainteresowana zamianą demokracji na sędziokrację. Problem w tym, że ci najbardziej wpływowi w tym środowisku nie reprezentują opinii sędziów-obywateli, lecz sędziów-pomazańców, dotkniętych zarazą ekskluzywizmu.

Owa sędziowska pseudo-elita – a szerzej: pseudo-elita narodu – nie jest w stanie pogodzić się z tym prostym faktem, że instrumenty władzy państwa znalazły się w rękach ludzi, którzy przez tę pseudo-elitę dawno już zostali wykluczeni. Znalazła się w rękach ludzi, którzy złożyli wyborcom konkretne obietnice, dzięki czemu wygrali wybory, a teraz (o zgrozo!) obietnice te spełniają. Nieważne jest to, że niedoszli wykluczeni odwrócili negatywny trend demograficzny. Nieważne, że ograniczyli sferę biedy, wśród dzieci prawie do zera. Nieważne, że przyczynili się do wzrostu gospodarki i radykalnego zmniejszenia bezrobocia. Nieważne, że stopniowo odbudowują budżet państwa. Nieważne, że … Można tak wyliczać dług. Ważne, iż wszystkie te zasługi są dziełem niedoszłych wykluczonych. Regulaminy pseudo-elity tego nie przewidywały. Musi więc ona wszystko to zakwestionować i koniecznie przywrócić dawne dobre czasy, gdy rządzili pomazańcy (oczywiście pomazańcy w ich własnym przekonaniu).

Problem w tym, że gdy pomazańcy rządzili, a rządzili długo, to zwykłym obywatelom było ciężko, a nawet bardzo ciężko.

Mówiąc wprost, sędziowie wdali się w politykę. Łatwo jednak zauważyć, iż obywatele tego od nich nie oczekiwali. Oczekiwali od nich sprawiedliwego wyrokowania. Ale się nie doczekali.

Oto do czego doprowadziła sędziowska pseudo-elita, a raczej bieda-elita: do upadku sędziowskich autorytetów, do upadku sędziowskiego etosu, do degradacji tego pięknego zawodu zaufania publicznego.

Przyszedł czas, by sędziowie pożegnali się ze swoimi bieda-elitami. Czy są do tego zdolni?

Siedmiu wspaniałych, czyli gremliny rozrabiają